Słów kilka o kolędach do 2 lutego i pieśniach wielkopostnych od Środy Popielcowej

Tekst: p. Bartosz Gałązka. Warte uwagi, bardzo sensowne i mądre spojrzenie na co roku powracający problem. (Publikacja za zgodą Autora, źródło: Ogólnopolskie Forum Organowe.)
Co jakiś czas na Forum wracają tematy: czy/dlaczego śpiewać/nie śpiewać kolędy/pieśni pasyjne do Gromnicznej/przez cały Wielki Post. Argumenty obydwu stron sporów są czytelne, podobnie jak ich upór i chęć trwania przy swoim zdaniu. Co zrozumiałe. I, w zależności od punktu spojrzenia, uzasadnione - bądź kompletnie nieracjonalne.

Głos ode mnie, trochę "z innej beczki" . Od lat kilkunastu, badając i dokumentując przejawy żywej tradycji śpiewu religijnego na obszarach południowo-wschodniej Polski, obserwuję „przy okazji”, jak to wszystko, o czym Koledzy pięknie piszą na Forum (i w innych miejscach), przejawia się w praktyce parafii małych, większych i największych - w Małopolsce, na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie.

Główny argument ludu, księży i organistów przemawiający „za” śpiewaniem kolęd i pieśni pasyjnych nawet wówczas, gdy nie korespondują one z treściami wynikającymi z Liturgii, brzmi w skrócie tak: „śpiewa się je przez zbyt krótki czas -> ludzie nie mają kiedy śpiewać -> starsi zapomną, a młodzi nie nauczą się w ogóle”. Argument słuszny, bez wątpienia: faktycznie, w poszczególnych parafiach znanych jest ludziom nierzadko KILKADZIESIĄT kolęd nadających się do wykonywania w kościele - i nieraz tyle samo śpiewów pasyjnych. Ileż ich zdoła się wyśpiewać w kościele, przy założeniu, że śpiewamy tylko wtedy, gdy „można”? Ułamek. Problem więc wydaje się być poważny: przecież nikt nie chce, żeby repertuar naszych parafii uległ jeszcze większemu zubożeniu.

Dokładne badania przeprowadzone w wielu miejscach, w których śpiewa się kolędy do 2 lutego, a utwory pasyjne od Środy Popielcowej, pokazują, że... co prawda wykonuje się je przez dłuższy okres czasu, ale ciągle, w kółko, bez przerwy, są to te same, najbardziej znane i popularne pieśni, i zwykle nie przejawia się w tym żadne „bogactwo”. Dzisiaj w Betlejem, Pójdźmy wszyscy do stajenki, Przybieżeli do Betlejem, Bóg się rodzi - od 25 XII do 2 II. Wisi na krzyżu, Ludu mój, ludu, Ogrodzie oliwny, Krzyżu święty, W krzyżu cierpienie - od Popielca po Wielki Piątek (oczywiście, upraszczam, ale nie aż tak bardzo, jak mogłoby się wydawać!). Wspomniany argument nie znajduje zastosowania...

A przecież, co podkreślam przy każdej możliwej okazji, mamy w grupie kościelnych kolęd i pieśni o Męce Pańskiej setki pieśni. Większość z nich to utwory bardzo wartościowe pod względem melodii i tekstu, autentycznie „dawne” (a nie tylko stylizowane), zarówno ludowego, jak i „chorałowego” pochodzenia, wykonywane od wieków w języku polskim... Zachowanie tego dorobku kultury parafialnej, regionalnej, polskiej - niech będzie: także europejskiej - jest moralnym obowiązkiem każdego odpowiedzialnego organisty - i moim zdaniem dużo większym wyzwaniem niż obsesyjne dążenie do eliminacji niepotrzebnego oddechu w Ojcze nasz (co jest, oczywiście, ważne, ale... proporcje, proszę Państwa!). Więc - coś trzeba zrobić. Tylko co? Wydłużenie czasu śpiewania kolęd i pieśni pasyjnych raczej nie ma tu nic do rzeczy.

Oto rozwiązania zaobserwowane przeze mnie w kilku (szkoda, że tylko kilku...) parafiach. Do przemyślenia, może - do wykorzystania?

1. Kolędy/pieśni pasyjne śpiewane są we wspomnianych okresach podczas kwadransa poprzedzającego mszę niedzielną (każdą - lub tylko te, w których uczestniczą najbardziej rozśpiewani parafianie). Wykonuje się przede wszystkim pieśni dawne, "tradycyjne" w kontekście parafialnym i regionalnym.

2. W parafiach wiejskich ludzie często schodzą się na Gorzkie żale na długo przed ich rozpoczęciem. Są miejsca, w których już 40 minut przed nabożeństwem pękająca w szwach świątynia śpiewa gromko stare i nowsze pieśni pasyjne. Wszystkie zwrotki.
3. Tam, gdzie zachowała się ginąca „instytucja” śpiewaka/kantora ludowego, najczęściej starszej osoby, która jest „depozytariuszem” repertuaru parafialnego, często jemu/jej powierza się prowadzenie śpiewu przed nabożeństwami, i dzięki temu - we wspomnianych okresach - ludzie mogą wspólnie pośpiewać np. kolędy Łaska nieba górnego, Pasterze śpiewali w głosy na przemiany, Zawitaj, Panie niebieski, pieśni pasyjne Jezus Chrystus, Bóg człowiek..., Chorągiew Króla się zbliża i inne... O ile organista, niemogący pogodzić się z tym, że ktoś z ludu zna kilkaKROTNIE więcej pieśni niż on, nie wbije się w ten śpiew akordem i rykiem „On szedł w spiekocie dniaaaaa” (rozpacz!) lub finezyjną przygrywką i podprowadzeniem pod Krzyżu Chrystusa, bądźże pochwalony (też rozpacz, bo akurat ta, skądinąd przepiękna pieśń, śpiewana bywa po 50x w ciągu jednego Wielkiego Postu i, niepotrzebnie tylekroć powtarzana, zajmuje miejsce innych, ginących, a równie pięknych utworów!). Miejsca, w których spotyka się aktywnych ludowych przewodników śpiewu, wciąż jeszcze istnieją - i tam właśnie repertuar śpiewów religijnych bywa najbogatszy. Szokujące?

4. Przypadki pojedyncze: organizowanie parafialnych „godzin kolędowych” (wspólnego śpiewania w kościele w każdą niedzielę do 2 II), „adoracji żłóbka”, „śpiewanych Pasji”, Drogi krzyżowej, zamiast na „czytankach” opartej na śpiewie i rozważaniu wybranych strof śpiewów pasyjnych...

Możliwości wykorzystania i utrwalania bogactwa ginącego repertuaru bożonarodzeniowego i pasyjnego jest wiele. Z moich wieloletnich obserwacji i badań wynika, że problemem nie jest jednak brak czasu i miejsca na śpiewanie - a nieznajomość tegoż bogatego repertuaru. I to nie wśród ludu, a często wśród tych, którzy o zachowanie owego bogactwa walczyć i zabiegać powinni.

A co Państwo o tym sądzą?

Komentarze

  1. Jasne, super artykuł, pełna zgoda co do wartości tradycyjnego repertuaru i konieczności walki o niego. Jedna "uwaga": o ile wiem, kolędy do 2.II śpiewało się w tzw, rycie trydenckim, czyli również przed reformą kalendarza - i kwestia, czy je śpiewać na liturgii, czy nie śpiewać, jest chyba "epizodem" szerszej kwestii, która dotyczy wprowadzenia po soborze "okresu zwykłego". Pozdrawiam, proszę o dalsze wiadomości o parafiach z kantorami w których układa się współpraca z organistą!

    OdpowiedzUsuń
  2. nie zapominajmy też że wiele kolęd ma zwrotki "pasyjne" trzeba je znaleźć, np. dalsze zwrotki "Wśród nocnej ciszy" (kolęda zwrotek ma, bagatela, 15 albo 16) czy kolęda "Anioł Pasterzom mówił". Spokojnie można śpiewać te kolędy od 6.01 do 02.02. bo potem już się nie godzi...

    OdpowiedzUsuń
  3. a o co chodzi z tym niepotrzebnym oddechem w Ojcze Nasz...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy (tu w wielu parafiach jest pauza, "oddech)naszym winowajcom. Patrząc na zapis melodii i logikę i sens tekstu - nie ma tam przerwy.

      Usuń
    2. nie robimy pacałychy to raz, jak zrobisz sobie oddech to będziesz musiał gdzieś nadgonić żeby zachować synchron.

      Usuń
  4. O ile organista, niemogący pogodzić się z tym, że ktoś z ludu zna kilka KROTNIE więcej pieśni niż on...- 80 letnia babuszka zna całe mnóstwo pieśni, których pochodzenie i godność boskiej obecności jest zdecydowanie nie pewna w już nie tak prężnej pamięci seniorki. Może pomiesza zwrotki, a może już leci awista, co jej tam w duszy gra, żeby nie wyjść na sklerotyczkę. Pan poważnie, z tym że starszy lud Boży, doświadczony przez komunę i łapani, donoszenie i co tam jeszcze było(wszechobecna gorzała), będzie decydował o legalności pieśni w dzisiejszych czasach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę z tym pytaniem zwrócić się do Autora artykułu.

      Usuń
  5. taki był zamysł tylko coś pomyliłem- przepraszam jak uraziłem

    OdpowiedzUsuń
  6. Od prawie 10 lat stykam się z tym problemem, grając i "pomagając" w różnych parafiach. Zawsze po Chrzcie Pańskim - nie gram kolęd w czasie Komunii Św. i stopniowo zbliżając się do 2.II. - coraz bardziej ograniczam kolędy w pozostałych częściach Mszy Św. Na 2 tygodnie przed Ofiarowaniem - praktycznie gram tylko 1 kolędę w czasie Mszy. Propozycji śpiewania innych (3,5,7) zwrotek nie ma jak zrealizować. W śpiewnikach dostosowanych do wyświetlacza (tylko z numerami) - nie ma za wiele zwrotek. Jest więc wiele ograniczeń i uwarunkowań - by w pełni stosować zalecenia Episkopatu - nie wszędzie jest to możliwe. W jednej z parafii proboszcz wręcz dziwił się że od środy popielcowej - nie gram pieśni pasyjnych, a ja uparcie robiłem swoje. Te i inne poglądy rektora kościoła (który wszak decyduje o wielu sprawach) - doprowadziły do wielu dysonansów między nami.
    Nie ma tu złotego środka...zatem stosuję to, co stosuję. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma Pan rację - często wybieranie zwrotek to opcja mało realna do zrealizowania.
      A często organista musi grać i tyle. Adwent z Archaniołem i Wielki Post z Wisi na krzyżu - to także "polskie klimaty" :)

      pozdrawiam serdecznie

      Usuń

Prześlij komentarz

Umieszczam wszystkie komentarze ! Włączona weryfikacja służy filtracji spamu. KT

Popularne posty z tego bloga